Menu

Po prostu Dexi

Hej, będę tu pisać pod pseudonimem Dexi Samton. Jestem nastolatką, która zaraz kończy 18 lat i wchodzi w dorosłe życie . Bzdura... jestem dzieckiem i myślę, że będę sie tak czuć jeszcze bardzo długo.

14092017

dexisamton

Tu Dexi!

Czwartek, za chwilę weekend, kto się cieszy niech pierwszy rzuci się na łóżko! Ups... chyba wygrałam. No przecież jak mogłam przegrać skoro jedyne co robię to leże w moim miękkim łóżku. W tym tygodniu przytrafiło mi się kilka złych, zabawnych i śmiesznych sytuacji m. in.:

Poniedziałek, zmęczona siedzeniem w szkole postanowiłam urwać się z dwóch ostatnich zawodowych, nie dość, że czułam się podle to na dodatek w szkole zaczęli używać jakichś nowych specyfików. Mogę śmiało powiedzieć, że mam uczulenie na szkole, bo za każdym razem jak już do niej wejdę to zaczynają mnie piec oczy, drapie mnie w gardle i mam katar. Wracają do meritum, wyszłam ze szkoły, odpięłam rower od barierki i ruszyłam do domu, zahaczając o sklep, żeby kupić sobie coś do picia. Grzecznie jak na normalnego człowieka przystało poczekałam na pasach, następnie wsiadłam na rower i przez nie przejechałam, co było błędem, ale nie oszukujmy się nikt nie zważa na prawo, które mówi, że przez pasy przeprowadza się rower... Wracając, zderzyłam się z samochodem, który wyjechał zza ciężarówki. Chwilę później już leżałam na asfalcie i modliłam się w duchu, abym nie miała złamanej ręki, nogi czy innych pierdół. Powoli wstałam, następnie podbiegł do mnie facet, który prowadził auto, zapytał się czy ma wezwać karetkę, powiedziałam, że nie i ruszyliśmy na parking, aby porozmawiać. Spojrzałam na jego auto okazało się, że miał urwane lusterko i wgniecenie w masce...ŚWIETNIE pomyślałam. Omówiliśmy wszystko, wezwaliśmy moich rodziców zważywszy na to, że nie jestem pełnoletnia. Skończyło się mocno posiniaczonym i zbitym bokiem i startym kolanem, które nie oszukujmy się piecze jak diabli!

Środa, odpuściłam sobie jeden w szkole, ale w następny już pojawiłam się w niej. Idąc na angielski branżowy, nie myślałam, że skończy się tak cholernie zabawną sytuacją! Siedzimy na lekcji z panią #lateks, mówi, że każdy ma się przedstawić i powiedzieć coś o sobie, oczywiście w języku angielskim. Zaczął mój znajomy z ławki (Majkel <3), następna byłam ja. Powiedziałam, że jestem potwornie leniwa, opisałam siebie w kilku zdaniach, m.in, że jestem perfekcyjnym kłamcą. Sorka zapytała się co mam zamiar robić po szkole, odpowiedziałam, że chcę iść na studia ekonomiczne, następnie zapytała co dalej na co odpowiedziałam jej, że jeszcze nie wiem i to się okaże. Lateksiara zaczęła się drzeć na cała klasę, jak  tego można nie wiedzieć!!! Dodała, że nie mam pomysłu na życie, na co jak to ja z ciętym językiem, odpowiedziałam, że ona jak widać także nie miała pomysłu na życie i została nauczycielką w technikum. W tym momencie myślałam, że wybuchnie... jedyne co powiedziała to: "DO DYREKTORA!'', ja uśmiechnięta od ucha do ucha powędrowałam do dyrki, która mnie dobrze zna bo ma ze mną lekcje ( pomagałam jej także kiedyś w projekcie). Wchodzę do gabinetu i mówię: "Sorka od angielskiego branżowego przysłała mnie tutaj, ponieważ trochę za dużo powiedziałam". Jedyne co usłyszałam w zamian to, że jest teraz zajęta i żebym nie przeszkadzała na lekcji. 

Teraz codziennie jak widzę sorkę od angola to uśmiecham się delikatnie i kiwam głową na znak "dzień dobry", zazwyczaj słyszę tylko: "Dobry, dobry...........(moje nazwisko)" 

Jednak ta szkoła nie jest, aż taka nudna jak myślałam! Do następnego ~Dexi~

 

 

 

 

 

"Moja maska co dzień traci kawałek uwalniając moją prawdziwą twarz. Twarz pełną bólu i niezrozumienia. Łzy bezsilności to podobno najgorsza odmiana" 

 

© Po prostu Dexi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci